|
| Lądujemy w środku pustyni w Las Vegas, niestety 5h po czasie. Jest 23.10 gdy w pospiechu opuszczamy ultranowoczesne i piękne lotnisko (JFK to gigantyczny relikt przeszłości w porównaniu). Wieczór zaiste ciepły 43C zarwano w cieniu jak i w słońcu. Spodziewaliśmy się ze będzie ciepło ale nie ze aż tak. Mamy na to miasto czas do jutra do 15-tej wiec szybko wypożyczamy samochód z mega-wypożyczalni i udajemy się na zwiedzanie. Przed nami hotel New York – New York. Newyorkers zauważą że wybrano the-best-of-New York i zgrupowano to na kilku hektarach, wiec mamy i Chrysler Building , Brooklyn Bridge jak i ESB. Bardziej widowiskowe niż sam NYC i do tego pięknie oświetlone. Niestety w miniaturze zaledwie 40 pięter. |
|
| Las Vegas to miasto jedyne w swoim rodzaju, wszędzie na świecie buduje się hotele blisko turystycznych atrakcji w Las Vegas nie ma żadnych turystycznych atrakcji (no może poza nieziemskim upałem), tu atrakcja są właśnie hotele. Największe na świecie. Przed nami Excalibur hotel w kształcie zamku. |
|
| Zwiedzamy miasto na pieszo, nie ma parkingów przy Strip-ie tak popularnie nazywa się główna ulice w Las Vegas przy której są ulokowane wszystkie ważniejsze hotele. Pol godziny drogi i docieramy do classy Monte Carlo. |
|
| Jeśli tryskająca na kilkadziesiąt metrów w górę fontanna i 1ha jezioro na środku pustyni nie są definicja dekadencji to nie wiem co nią jest. Co 15 minut kolejny program (muzyka, światło) obejrzeliśmy 4-ry pod rząd, zanim nam się znudziło. Przed państwem Belagio, totalny odjazd. |
|
| W USA się mówi że Las Vegas powstało po to aby amerykanie nie musieli zwiedzać świata, tu świat przyjechał do nich wiec jest hotel Paris z najsłynniejszymi landmarkami Paryża, jest oczywiście miniaturowa (150m) wieża Eiffla, obok Wenecja niestety nie zdążyliśmy do niej zawitać, sa piramidy i Luxor, bo LasVegas okazało się miastem które jednak śpi o 3.30 ku naszej zgrozie wyłączono oświetlenie, udaliśmy się wiec na nocleg szczególnie ze poranki tu :zimne, temperatura spadla do 35C. |
|
| Upal nie do zniesienia, nasze ostanie 6h i musimy po południu wyruszyć na nocleg do Grand Canzon-u oddalonego o 750km. Przed nami raz jeszcze New York – New York. |
|
| Kolejne ujecie na Nowy Jork w Las Vegas. |
|
| Turystki spoglądają na najszersza ulice w USA, 8 pasów, na jedna stronę ! Strip w godzinach dziennych jest opustoszały, o tej porze wszyscy tu śpią a jest 12 w południe ! |
|
| Pobyt w Vegas bez wejścia do kasyna byłby jak wizyta w Rzymie bez widzenia u papieża, odwiedzamy wiec New York, okazuje się ze dziecią wstęp wzbroniony, robienie zdjęć w kasynie zabronione. Obmyślamy fortel. Działa: uświadamiamy panów z ochrony ze jesteśmy biednymi farmerami z dalekiej Polski i po raz pierwszy w życiu jesteśmy w kasynie. Są tak osłupiali że pozwalają rodzinie farmerów rozstawić na środku kasyna duży profesjonalny statyw Gitzo i zrobić rodzinne zdjęcie. Kusimy szczęście sadzamy dzieci do automatów, po 50 quarterce zostajemy grzecznie ale stanowczo wyproszeni, i tak czas na nas a quorterki przydadza sie do parkometrów. |
|
| Nie to nie jest Nowy York , Las Vegas tez ma oczywiście swoja Skatule wolności, a jakże ! |
|
| Bajkowy hotel Excalibur reklamuje się jako hotel przyjazny rodzina z małymi dziećmi, nie zostajemy jednak wpuszczenie na sale kasyna, po raz kolejny okazuje się ze nie można ufać reklamą. |
|
| Jesteśmy wygrzani za wszystkie czasy, Az ciężko uwierzyć ze to najszybciej rosnące miasto w USA (5000 nowych mieszkańców co miesiąc). Cóż jest tu więcej miejsc pracy niż gdziekolwiek indziej, a człowiek dla kasy zrobi wszystko nawet pobuduje się na środku pustyni otoczonej górami. Opuszczamy Las Vegas, ostatni rzut oka na te jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne, bajecznie kolorowe miasto. |