Turystyka-podróże - fotoreportaż Fotografia krajoznawcza - powrót  Wróc do strony głównej


 


Turystyka-podróże - fotoreportaz z wyprawy do Maroko,
przez królewskie miasta w poszukiwaniu króla.

Fotografie i opis - Sławomir Orłowski 2009


Adagir nasza baza wypadowa w Maroko, nie jest krolewskim miastem, ale oczywiscie jest tu pałac królewski jak w każdym wiekszym mieście Maroko. Cóż tudno aby król przebywał w hotelu. Co ciekawe utrzymanie kilkudziesięciu pałaców królewskich wychodzi taniej niż bandy bezurzytecznych urzedasów sadząc po szybkim rozwoju kraju. Odwiedzamy jedna z nielicznych atrakcji miasta doszczetnie zniszczonego pół wieku temu przez wulkan. Słynny port rybacki w Adagir, wejście do portu jest zagrodzone szlabanem i pilnuje go 2 straznikow pod bronią. Lodzie rybackie są w stanie jeszcze większego zuzycia niż taksowki, po calym porcie rozchodzi się silny zapach psujacych się ryb, mniejsze lódki są pomalowane na żywy morski niebieski podobno odstrasza robactwo. W samym porcie są liczne restauracje dzie można zjesc swierza rybe, brzydota i panujący tu smrod nie zachęcają jednak do konsumpcji poza tym nie jesteśmy w nastroju na 30min zbijanie ceny do realistycznych poziomow. Robimy zakupy w Adagir od kilku dni, tu należy wiedziec ze wieksze maista maja cos takiego jak Artisans Ensemble sklepy gdzie są sprzedawane wybrane towary w ustalonych cenach (fix price). Sklepy maja o wiele wyższy standard niż te na souku wiec zaskakujące jest to ze mimo naszych wyszukanych taktyk i wydawaloby się brutalnego targowania nie uzyskujemy cen z tych sklepow. Zanim pójdzie się na souq wartto zapoznac się z fix cenami i potem próbować swojego szczęścia, ale wiele sprzedawcow na souku nie jest zainteresowanym 70% zyskiem jakie maja sklepy oni preferuja polowanie na losia który da im 500% utargu.



W oddali wzgorze symbol Adagiru kiedys na nim stala wielki ksar ale zostal zniszczony przez wielkie trzesienie ziemi w roku 1960. Zginęło wtedy kolo 20tys ludzi, medina zostala zrownana z ziemia. Dzis na wzgorzu od strony miast widnieje monstrualnej wielkości napis w jezyku arabskim Bog Ojczyzna Krol. Czesc turystyczna miasta położona wzdłuż oceanu jest jest bardzo zadbana. Zaskakujaco wieczory sa tu chłodne 20C, ocean nawet latem żadko przekracza 21C.



Mamy pobyt w hotelu, szkoda czasu na moczenie sie w basenie hotelowym, udajemy sie na postuj Grand Taxi. Zabieraja one do 6 osob , 4 z tyłu i 2 z przodu obok kierowcy. Wynajmujemy sobie taka wypasiona taksówe na 5h na 3 osoby kosztuje to po 20min targu 400 DH. Jedziemy do malowniczego miasteczka oddalonego 80km od Adagir u podnóża gór Atlasu, Taroudannt zwanym potocznie malym Marrakeszem. Nasz taksówkarz jet bardzo milym człowiekiem, nawet szarmancko otwiera przed nami dzwi, jego angielski jest bardzo skromny ogranicza sie do good, OK.. Jako ze dzien cieply kolo 37C proponuje nam wlaczenie Klimy i spuszcza okna, wiekowa beczka zdaje się nie być w stanie przekroczyc magicznych 90km/h. . Wjazd do miasta odbywa się przez jedna z 5ciu ogromnych bram zbudowanych w XVI-XVII wieku, chyba najbardziej imponujaca jest trzy lukowa Saadycka brama prowadzaca do fortecy zbudowanej przez Moulaya Ismailia, władcy z XVII wieku odznaczajacegos się niesłychanym okrucieństwem. Ciekawe że bramy są tak duze i szerokie ze dzis mogą nim wjeżdżam autokary. Nasz przewodnik oprowadza nas po medinie ktora jest tu podzielona na arabska i berberyjska. Berberowie to oryginane ludy zamieszkujące te ziemie od ponad 4000lat, w XII wieku pod ich zadami znajdowala się spora czesc Afryki polnocnej i południowej Hiszpanii. Dzis stanowia 40% populacji Maroko i każdy Berber z duma oznajmia swoja rzynaleznosc z czym się nie spotkalismy w przypadku Arabow którzy są tu pozniejszymi najeźdźcami. DOdam że urzędowe jezyku Maroko to Arabski i Francuski. Berberyjski nie jest oficjalnie uznawanym językiem. W pewnym momencie nasz kierowca zaprowadził nas do taxi, byliśmy troche zirytowani bo była jeszcze mloda godzina kolo 17tej i nie byliśmy jeszcze stęsknieni za naszym hotelem, ale okazalo się ze nie słusznie podejrzewaliśmy go ze chce już wracac, wielkodusznie zawiózł nas do największej atrakcji miasta bylego palacu krolewskiego który dzis zostal zamieniony w Hotel Palais Salam (na zdjęciu jedna z komnat). Interesujące ze wałęsamy się po krozgankach dziedzincach, ogrodach bylego palacu, nieliczna jakby pochowana obsluga nie zwraca na nas uwagi, nie interweniują gdy przestawiam meble aby zrobic zdjęcie, co nam bardzo pasuje, w sumie nie widzimy nigdzie recepcji, naprawde przepiekne miejsce jakby od niechcenia wspomniane w przedowniku, niech Allah wynagrodzi naszemu kierowcy ze nas tu przywiosl, wspaniale piekne miejsce , bardzo fotogeniczne majace ogromną dozę tajeniczosci. Jak wszystko w Maroko jest ukryte za murami i ktos kto nie zna wejścia nigdy by tu nie trafil, w Europie zamki prezentuja się okazale z daleko w Maroko palace się schowane i wjescia do nich często prowadza wijącymi Się przejsciami. Gdy wróciliśmy 40minut pozniej nasz kierowca ucial sobie tradycyjnego komara i zapytal czy jeszcze cos chcemy, w czystym sumieniem ruszyliśmy w kierunku Adagiru.



Essauira otwiera objazd Triady, to słynne siedlisko artystow i galerii wiec powinno być wiele okazji kupić coś pieknego, so I thought. Dojeżdżamy, samo dojscie do miasta od jego bram gdzie zostawiamy autokar jest wzdloz oceanu jest niesłychanie śmierdzące z powodu portu rybackiego który rozpościera się po lewej stronie, rybacy patroszą ryby wprost na kamienistej plaży . Gdyby nie ten paraliżujący smrod powiedział bym ze widok bardzo malowniczy, biale domki mediny ( kolor nietypowy jak na czerowno brunatno-żółto-czerwone Maroko ) na wzgorzu wspaniale kontrastuja z turkusowym oceanem. Zaskakuje tez temperatura mimo ze jest samo południe 16ta jest po prostu zimno nie wiecej niż 22C i naprawde chlodny wiatr od oceanu przypomina bardziej polskie lato niż Afrykę. Przewodniczka Sylwia oprowadza nas sprawnie po miescie, mamy tu w oryginalna medine i na szczycie gory fortece zbudowana przez Portugalczyków w XVI wieku swietnie zachowaną. Miasto kiedys znane pod nazwa Matador jest tak korzystnie usytuowane ze w XVI wieku Hiszpania, Anglia, Holandia i Francja bezskutecznie próbowały ja podbic. Dzisiejsza zabudowa pochodzi z XVIII wieku kiedy miasto handlując z Europa przezywalo okres rozkwitu z dużą pomoca Zydow których zdolności kupieckie były doceniane przez królów Marokańskich i którzy w owym czasie stanowili 40% jego populacji. Do dzis zachowala się ich dzielnic zwana Mellah wraz z synagogami. Medina czyli najstarsza czesc miasta jest jedna z najschludniejszych w Maroko jakie widzelismy miasteczko jest urokliwe nie zaskakuje ze zostalo wciagnieta na liste UNESCO. Wszystko to sciaga artystow to tu odbywa się Gnaoua Festival glownie poswiecony muzyce gnaoua ale tez są elementy roka, jazzu i reggae. Jest on nazywany marokanskim Woodstock i sciaga 450000 widzow czyli prawie 7 krotna liczbe mieszkańców miasta. Tu w 1952 roku na czas krecenia Otella zamieszkiwal Orson Well. Niestety galerie sztuki zawiarają tylko modern trash.



Dzien nastepny rozpoczynamy od zwiedzania miasta o dźwięcznie brzmiącej nazwie El Jadida. Miasto już na pierwszy rzut oka wyglada inaczej, sprawia wrazenie miasta portugalskiego, rzucaja się w oczy masywne mury z ciosanego kamienia. Co ma swoje odwzorowanie w historii, zostało przejęte przez Portugalczykow w 1502 i kontrolowane do 1769, funkcjonowało pod nazwa Mezagan kiedy to kolonialiści przenieśli się do Brazylii , miasto do 2004 roku jest na liście UNESCO. Bardzo malowniczy widok na miasto rozpościera się z cytadeli która góruje nad miastem. Najsłynniejszym jedek zabytkiem miasta jest swietnie zachowana cysterna portugalska (na zdjęciu), ogromny podziemny zbiornik na wode, dzieki niemu miasto mialo zapas wody pitnej podczas oblężenia czy na wypadek długoletniej suszy, panuje tam przyjemny chlod niestety ciemnica nie ulatwia robienia zdjęć.



El Jadida widok z cytadeli na miasto.



Casablanca - nazwa miasta pochodzi z hiszpańskiego i oznacza Bialy (blanca ) Dom (casa) Największe miasto w calym Magreb (region do którego należy Algeria, Tunezja i oczywisce Maroko) ponad 3mln mieszkańców 6te największe na całym kontynencie afrykańskim, wielki odrodek przemysłowy. Tu maja główne siedzimy największe marokańskie korporacje. Miasto wielki rozwuj zawdziecza Francuza którzy tu podczas protektoratu francuskiego 1912-1956 przeniesli stolicy Fes do Rabatu a banki wlasnie do Casablanki. Gdy protektorat się skończył Marokańczycy nie przeniseli znow stolicy do Fes. Samo miasto założyli Berberowie w VII wieku stanowilo ono wtedy niezależne male królestwo znane jako Anfa. Pozniej podbite przez dynastie Almoravidsow w wiekach średnich na przemian bylo niepodleglym królestwem kolonie hiszpanska , kolonia portugalska, porzucone w koncu na laske losu po wielkim trzęsieniu ziemi w 1755 roku. Jeszcze w 1860 mialo oko 5000 mieszkancow 100.000 osiagnelo w latach 20tych XX wieku. Tu w 2000 roku mialy miejsce wielkie demonstracje kobiet ponad 40.000 rzadajacych obalenia poligamii jaki i prawa do rozwodu. Kontra demonstracje aby utrzymac status quo liczyly ponad 500.000 :) Jednak rozruchy skłoniły postępowego krola panującego do dzis w Maroko Mohammeda VI do miany prawa i od 2004 Marokanczycy mogą mieć tylko jedna żone z zastrzezeniem ze jeśli zony się zgodza mezczyzna w dordze wyjatku może mieć kolejne. Dajc furtke do ubicia interesu pomiedzy stara wysluzona zona i majętnym pełnym wigoru mezem. W 2003 roku mialy tu miejsce zamachy terrorystyczne w których zginęło ponad 100 osob, kolejne mialy miejsce w latach poprzednich, król w swojej mądrości wprowadzil nakaz głoszenia tych samych kazan w meczetach w calym kraju które musi być zatwierdzone przez ministerstwo ds. Islamu, uniemożliwiając ekstremista podjudzania. Klimat miasta jest bardzo łagodny dzieki bliskości Atlantyku brak tu zarówno upałów jak i mrozow zimą. Nasz pobyt w Casablance trwal kolo 2h wysadzono nas na Placu Stanów Zjednoczonych i dostaliśmy prawie 2h wolnego. Tu trzeba powiedziec ze pomimo ze angielski w Maroko jest uczony jako kolejny jezyk po francuskim dopiero od 2004 roku to widac obecność amerykańskich korporacji bardziej niż w Polsce, nawet średniej wielkości miasta maja oddzialy Western Union, Money Gram. W wiekszych rzuca się w oczy FeDex UPS inne MC Donald. Samo miasto przypomina srdmiescia duzych Europejskie miast jak Berlin czy Parzyz z ta roznica że widac ogromne zaniedbanie budynkow, są brudne obdrapane, wszedzie pelno smieci. Ogolnie sprawia to wrazenie bardzo anty romantyczne i nie ma mogole klimatu jaki mialy dotychczas oglądane przez nas miasta Marokańskie. Tez nie widac na ulicach kobiet z tradycyjnie zaslanietymi glowami. Prawdziwie kosmopolityczne miasto. Aby już zupełnie wbić ćwieka dodam ze słynny film pod tytulem Casablanka w całości był krecony w Hollywood. Noga ekipy filmowej tu nie stanęła. Jako ze miasto było za duze i czasu za malo aby na piechotke dotrzec do jakis urokliwych miesc zrobiliśmy cos czego niegdy nie robimy podczas zwiedzania poszliśmy na lody takie z budki uliczne, były calkiem smaczne szarpnęły nas 10DH.

Przed wyjazdem z Casablanki pojechaliśmy do meczetu Hassana II (na zdjęciu). Jest to jedyny meczet w calym Maghrebie gdzie niewierni gdy nie odbywaja się żadne muzylmanskie obrzedy religijne mogą go zwiedzac od srodka. Sam meczet jest 3ci największy na swiecie, zaraz po Mekka i Medina. Ma zato najwyzsza na swiecie minaret 210m (wieze z której mauzin nawoluje do modlitwy 5 razy dziennie). Miesci w srodku 20.000 wiernych i dodatkowo 80.000 na przyległym placu. Sama idea zostala ogloszona przez jak nazwa wskazuje Hussara II w jego urodziny w 1980 roku , gdy olosil jak zacytuje: "Życzę sobie aby Casablanka zostala wzbogacona o wielką piekną budowlę, z której będzie duma aż do konca czasów. Zostanie ona zbudowana na wodzie gdyz tron Boga jest na wodzie. Zatem wierni którzy się tu zgromadza ma modlitwie mogą wychwalac stworce na twardej ziem, mogą kontemplowac przez niego stworzone niebo i ocean.." Muszę powiedzieć ze w pełni mu się tu udało, wraz z Piotrem i Pawłem w Rzymie są to najbardziej zapierające dech budowle jakie widziałem.



Meczet stoi na ziemi wydartej z oceanu, w sąsiedztwie zuborzalej czesci miasta, sama budowa trwala tylko 6 lat, zakonczyla sie w 1993 roku. Koszt 800mln$ zostal pokryty w całości z datkow wiernych. Jest on prawie w całości zbudowany z materiałów dostępnych w Maroko z wyjatkie wloskiego białego marmuru i szklanych żyrandoli z Murano koło Wenecji. Przy oszałamiająco kunsztownych dekoracjach pracowalo przez 5 lat ponad 6000 artystow, w ostatnim okresie ponad 1000 pracowalo również w nocy. Miło całego kunsztu nie zapomniano meczet stoi tez mocno w XX wieku, ma ogrzewaną podloge, został zaprojektowany aby przetrzymac trzesienie ziemi, ogromne dzwi wejściowe są otwierane elektrycznie. i co najbardziej imponujące ma elektryczny rozsuwany dach, aby wywietrzyc wnetrze od czasu do czasu. Czesc meczetu jesy usytuowana na platformie nad Atlantykiem, podloga w tej czesci jest zrobiona ze szkla, wiec modlący mogą modlic się bezpośrednio nad szelejacym poniżej oceanem. Niestety ta funkcjonalność zarezerwowana jest tylko dla czlownkow krolewskiego rodu. Samo wejscie kosztuje 100DH, Wymagane jest zdjecie butow. Przyzwyczajony do europejskich katedr na prozno szukam świętych malowideł, posagow. Marmurowa podłoga jest przykryta dywanami aby nie zostala zatratowana przez turystow, prze demna rozpościera się może prześlicznych niezwykle kunsztownych mozajek, marmurowych kolumn, wszystko jest zezbione, zatyka ilość pracy jaka tu zostala wlozona.Sufity z ciemnego cedru specjalnie osuszona meja prztrwac 1500lat, Są kunsztownie wyrzeźbione i pomalowane, całość zatyka dech w piersiach, i stoi w ogromnym kontrasice ze zubozala brudna biedna otaczajaca je Casablanka. Pod meczetem znajduja się kilkadziesiąt wielkich fontann, pielgrzymi moa tam dokonac rytualnego mycia, sciany są wyłożone specjalna grzyboodporną substancją. Przepiekny prezent król zrobił miastu bez niego bylaby to po prostu zapuszczone Katowice na sterydach. W nocy laserowe wiązki światła swiecą na 32km w kierunku Mekki ale my byliśmy wtedy już w Rabacie.



Wjeżdżamy do stolicy kraju Rabatu. Drugiego co do wielkości miasta, które wraz z Sale które jest zaraz za rzeka stanowi prawie 2 mln aglomeracje. Miasto sprawia wrazenie bardzo zadbanego powidzialbym nawet czystego jak na tutejsze standardy, robie o wiele lepsze wrazenie niż Casablanca. Tu ma tez powstac pierwsza w Maroko i Afryce linia tramwajowa ma ona połączyć Rabat z Sale. My jednak pełni napiecia kontęplujemy czy król jest w stolicy, na szczescie dla nas jest na objezdzie i możemy wjechac do dzielnicy krolewskiej która wlasnie jest w remoncie i wielkie walce drogowe wchodza nam w tzw klare. Dzielnica jest rozlegla turyści mogą gownie podziwiac wielkie bramy ozdobione mozaikami i pokryte zielona dachowka oraz gwardie krolewska ubran na bialo pilnujaca wejsc, reszta jest schowana za murami, nic dziwnego ze nie spedzamy tu za wiele czasu.



Kolejna szybka ekstrakcja i 20 minut później jesteśmy w centrum Rabatu i wchodzimy po marmurowych schodach do mauzoleum Mohammeda V dziadka obecnie panującego krola. Sam budynek jest uwazany za arcydzielo arhitektory biale bogato zdobione kamienne sciany więczy dach z zielonej dachowki. Środek jest bogato zdobiony i miesci jak sugeruje nazwa grub Mahometa V i jego 2ch synow Hussara II (bylego krola zmarł w 1999 roku ) i ksiecia Abdallha. Na zewnatrz mauzoleum widzimy niedokończony minaret 44m (z tyłu nie widać na zdjęciu) miał mieć 86m czegos co mialo być największym meczetem swiata. Budowa rozpoczęto w 1195 roku na polecenie sultana Yacoub al-Mansour który niestety zmarl przedwczesnie i nie miał kto zapędzic poddanych do roboty. Wiec zostala niedokonczony minaret z czerwonego piaskowca znana dzis jako wieza Hussar i ponad 200 kolum pokrywających ogromny obszar zachowanych w wyjatkowo dobrym stanie, stojanych w roznych rzadkach jak zolnieze na defiladzie oraz troche murow, całość zostala wpisana na liste UNESCO.



Volubillis, ruiny miasta rzymkiego z III wieku ne. Najpierw zaliczamy maly postoj agawowy, mila okazja zdjeciowa, tu z agawy a właściwie jej kwiatu robi się delikatne tkaniny, agawa kitnie tylko raz w zyciu a potem umiera, w Meksyku (drugie miejsce na swiecie gdzie wystepuje agawa) wyrabia się z jej grubych kaktusowatych czesci tequila i mezcal. Coz alkohol jest dla muzulanow zakazany wiec robia sobie szaliki, ważne że się nie marnuje. Volubillis roposciera się na 40ha, Rzymianie miasto założyli około 40 r ne aby kontrolowac ten obszar polnocnej Afryki gdzie kwitl handel pomiedzy Grekami, Berberami Zydami czy Kartagińczykami. DO dzis można podziwiac główna aleję miasta długą na ponad 400m i Łuk Zwycięstwa (na zdjęciu) zostaly one zbudowane w 217 ku czci cesarza Caracalli. Przetrwala tez bazylika laznie i Kapitol. Miasteczko było bardzo bogate za sparwa żyzych ziem wokół gdzie upraiwano zboża i oliwki. Niestety trzesienie ziemi to samo co zniszczylo Lizbone w 1755 roku również zniszczyło Volubillis. W XVIII wieku marmur którym były wykładane swiatynie zostal użyty na potrzeby rosnącego sąsiada Meknes. Za to zachowaly się w swietnym stanie mozaiki podłogowe, które mimo upływu niemalże 2000 lat wciąż zachwycaja kolorem kunsztem, szczególnie piękne barwy maja po deszczu gdy zostanie zmyty pyl. Jako dodatkowa atrakcje mielismy małe spotkanie z żywym zielonym kameleonem, nigdy jeszcze nie trzymałem go w reku, bardzo przyjemne w dotyku zwierzątko niesamowicie mieka skora, niestety dosc agresywnie próbował mnie ugryzc i podrąbać grecac przy tym oczami wokół z dosc duza prędkością, interesujaca konstrukcja.



Meknes to dziś niemalże milionowe miasto, zalozone w XI wieku, było stolica Maroko za czasow panowania Moulay Ismail (1672–1727) który przeniusł do niego stolice z Fes. Władca ten przeszdł do historii Marokańskiej jako surowy ale sprawiedliwy. W tamtych czasach za przewinienia nieposluszenstwo karano albo smierca albo w lżejszej wersji obcięciem prawej reki aby niemozna było trzymac lejec i lewej stopy aby niemożna było wsiąść na konia. Jeden z synow sultana gdy okazal nieposłuszeństwo ojcu zostal tak samo ukarany jak i każdy z poddanych. Wsławił się on powstrzymaniem inwazji tureckiej ale też okrucieństwo sam podobno własnoręcznie wykonal setki egzekucji. Sultan tez jest posiadaczem rekordu w ilości dzieci, spłodził ich 888 z ponad 500 kobietami, jak obliczono musial mieć srednio 1.2 stosunku dziennie przez 60lat. Dziarski chłop z niego był. Miał tez wyśmienite stosunki z Ludwikiem XIV, miał ogromna ambicje aby z Meknes zrobic Paryz Afryki Północnej. Za jego panowania ponad 25.000 niewolnikow budowalo stolice. Najsłynniejsze monumenty to palac Dar El Makhzen, meczet Sisi Said oraz 6 bram prwoadzacych na medine.

Uchodzacych za najbardziej kunsztowne w Maroko. Miasto posiada az 24km podwojnych murow obronnych. My z naszymi malutkimi 400m odcinkami murow wypadamy naprawde skromnie w porównaniu. Z najslynniejsza brama nazwana od jej architekta El-Mansour (na zdjęciu) wiaze sie tragiczna historia. Gdy sułtan przeprowadzał inspekcje bramy i był pod jej obsulutnym wrazeniem zapytal architeka czy potrafiłby zparojektowac jeszcze piekniesza brame, gdy ten odpowiedział ze tak kazal go natychmiast ściąć w ten sciac gwaratujac ze nigdzie poza stolica piękniejsza brama nie stanie. Nad brama jest napis w jezyku arabskim który mowi: "Jestem brama szczesliwa otwarta na wszystkie narody swiata, przybywajcie ze wschodu i z zachodu".



Fes - zwiedzaie zaczynamy od wrot pałacu królewskiego największego w Maroko, wraz z ogrodami zajmuje on 80ha. Niestety już tradycyjnie możemy jedynie pocałować wrota, te dla odmiany są wykonane ze słynnego brazu feskiego w kolorze złota, pokryte bajecznymi geometrycznymi wzorami, aby nadac im polysk są czyszczone regularnie sokiem z cytryny. A szkoda bo chetnie zobaczylibyśmy jak zyje krol. Potem idziemy na mellah dzielnice żydowską, w wiekach średnich Żydzi mieli w Fes wyłączność na handel srebrem i innymi kosztownościami. Dopiero w czasach nowożytnych zostali pozbawini tych przwylilejow.



Jedzimy na punkt widokowy gdzie z gory podziwiamy medine. Jest naparwde ogromna. Największa starówka naświecie bez ruchu samochodowego. Stad tez możemy podziwiac Meczet Kairaouine powstaly w IX wieku i rozbudowany w XIII. Meczet jest kompletnie zespolony z domami go otaczającymi, można zobaczyc jego ogrom tylko z otaczających miasto wzgorz, miesci 20.000 wiernych i niestety jest zmkniety dla wyznawcow innych religii. To właśnie w Fes jest najstarszy nie przerwanie działający uniwersytet na świecie: University of Al-Karaouin zalozony w 859 roku. Miesci 20.000 studentow w jest ciezko uwieżyc bo wejscie z ulicy nie sugeruje nic wiecej niż małej kamiennicy, wewnątrz jednak mamy piekny dziedziniec z wielkimi bramami . W latach 1170-1180 Fes tez było podobno największym miastem na swiecie.



Wracamy na medine, miejscowy przewodnik zamyka nasza karawane, łatwo się tu zgubić więc jesteśmy pilnowani jak stado przedszkolakow. Najpierw odwiedzamy sklep gdzie wyrabia się oryginalne wyroby z Fezkiego brazu który ma kolor mosiądzu, Są one niestety dość drogie, ciekawe dostajemy 20 minut czasu w tym sklepie, to wiecej niż w niejednym miescie. Potem przedzieramy się przez ciasną medine, udeżają dwie rzeczy, pierwsza że uliczki są brukowane i maja zadaszenie dzieki czemu, pomimo że na zewnatrz panuje 37C upał tu jest 25C przyjemny chlod, domy są zadbane i bardzo bogato zdobione, nawet fontanny z woda pitną mają wyszukane mozaiki. Przedzieramy się przez wąskie 3-4m uliczki mediny co chwile wyprzedzaja nas załadowane po dach osiłki czy muły. Często trzeba dosłownie stanąć na palcach pod scianą aby nie zostać stratowanym Udwiedzamy oryginalny warsztat tkacki, gdzie produkuje się dywany chusty co dusza zapragnie metodami sredniowieczymi ceny są oczywiście jak najbardziej nowożytne obliczone na niemieckiego turyste. Znów spedzamy tam dosc sporo czasu. Znow przedzieramy się uliczkami mediny i tym razem po wielku zawiłych zakrętach wchodzimy wąskimi schodami i trafiamy wo sklepu z wyrobami skurzanymi. Tu należy dodac ze Fes słynie z garbiarni było ich kiedys 11 dzis są już tylko 3. Dostajemy po listku mięty aby przeżyc smród który unosi się z dolu, 3 pietra pod nami znajduje się bowiem garbiarnia gdzie moczy się skóry w specjalnych roztworach na bazie byczego moczu ptasich odchodów. Meżczyźni tam pracyjący podobno dobrze zarabiają ale zyja krotko max 10-15 lat. Kiedys byłem w exkluzywnym sklepie ze skórami w USA, gdzie wyroby zaczynały się od 700$ i pamiętam ze były niesamowicie miękkie i aksamitne, wiec ciekaw byłem jakosci tych Feskich robionych super naturalnymi sposobami. Ku mojemu zakoczeniu przewyższały jakością tez za 700$, absolutnie miekie i o dziwo bez zadnego nieprzyjmengo zapachu, męska kurtkę można było kupic już za 1200DH, torbe ze skóry wielbłąda za 1300DH.



Marrakesz czwartego co do wielkości miasto Maroko - liczące ponad 900tys mieszkańców, obok Rabatu, Fes i Meknes było kiedyś stolica kraju. Które ma być podobno najpieknieszym miastem kraju ukoronowaniem naszej pordrozy. Kolo 21-szej jesteśmy po kolacji i w te pędy ruszamy z naszego hotelu położonego w Nova Ville czy nowej czesci miasta na medine w Marrakeszu. Wpadamy na słynny plac Dżemaa el-Fna (na zdjęciu) najwieksza atrakcje miasta wpisana od 2001 roku na liste UNESCO za atmosfere. Sama nazwa placu w arabskim oznacza Zgromadzenie zmarłych, miejsce jest opustoszale za dnia ożywa późnym popołudniem, ściągają tu opowiadacze historii i legend, zaklinacze węźy muzycy gnawa, uzdrawiacze , plac stał się sławny dzięki hipisom którzy tłumnie tu siagali w latach 70tych zwabieni latwodostepnym kifem tutejsza marihuana. Plac zamyka tradycyjny souk i medina. Najwieksza atrakcja chyba w naszym mniemaniu mieli być zaklinacze wezy (po zmroku opuszczaj plac, gdyz gdyby węźe niepostrzeżenie się wymknęły moglbyto być dosc problematyczne), okazalo się jednak ze jest to tylko sposób do agresywnego wyciągania dużej kasy z turystow, samo trzymanie reki na aparacie w zasiegu wzroku naganiaczy zaklinacza wezy wystarczy aby spotkać się z agresywnym nagabywaniem, zrobienie zdjęcia to 100DH. Był to już dla nas 2 tydzien w Maroko i byliśmy zmeczeni atmosfera nagabywania wiec odpuściliśmy sobie ta atrakcje, niestety bez znajomości arabskiego słuchanie historii tez nie wchodzilo w gre, swoja drogo widok był to ineresujacy gdy wokół podeszłego już wiekiem opowiadacza gromadzil się tlum ludzi. Wiec udaliśmy się na souk, różnił się od od Feskiego tym ze był duzo skromniejszy proste gliniane budy bez wyrazu, i zamiast osolkow i mulow setki motorowerow które bezpardonowo jechaly na ciebie z prędkością nie zadko przekraczajaca 20km/h, i to ze wszystkich mozliwych stron. Po pół godziny dzikiego odskakiwania, byłem tym tak zmeczony ze nie mażyłem o niczym innym jak o udaniu się do hotelu, prawdziwe szalnstwo, szczególnie ze refleks zaczal mi wysiadac i zaczeli mnie szalency powoli potrącać, wrazenia ekremalne.



Ostatni dzień zwiedzania perła Maroko czyli Marakesz. Zaczynamy od meczetu Kutubijja, największego w Marrakeszu. Rozpoczęto jego budowe w 1147 roku niestey w pospiechu źle wyznaczono scianę kibli (tak jest nazywana sciana ktora wyznacza kierunek w którym muzułmanie musza się zwracac podczas modlitwy) wiec go rozebrano i budowę rozpoczęto od nowa w 1158 roku. I ukończono w 1199. Wieża ma 69m i szerokość 12.8m. Kolejny punkt programu to ogrody Majorelle. Francuski pasjonat przyrodu założył je w 1924 I udostępnił ich czesc dla zwidzajacych w 1947. Są tu zarono kaktusy jak i wiele egzotycznych drzew, wszystko jest stłoczone na niewielkiej powierzchni i daleko im do wrażenia jakie robily ogrody w Montrealu nie wpsominajac juz o wielkiej wyspie na Hawajach. Kolejny punkt programu to grobowce Saadytow. Składają się z dwóch mauzoleów, dziedzińca i ogrodów, pierwotnie przeznaczona dla władców z dynastii marynidzkiej. Uderza prostota samych grobow wszystkie SA na poziomie ziemi wyłożone mozaika i praktycznie nieróżnialne zgodnie z definicją islamu że po śmierci wszyscy jesteśmy równi. Jedynie wyróżnia się miejsce pochowku sułtana Ahmada I al-Mansura sala pokryta plaskorzezbami I mozajkami z 12 kolumnami. W XVII wieku Mulaja Ismaila zamurowal je otaczajac wielkim murem, (nie odwazyli się ich zdewastowac jak to zrobil z palacem El-Badi gdyz bezczeszczenie grobow przynosi nieszczęście), zapomniane niszczały ponad 200 lat. Dopiero Francuzi przelatując już w XX samolotem nad miastek odkryli je na nowo.

Zwiedzamy jeszcze XIX palac wezyra który w imieniu sułtana zarządzał miastem. Juz tradycyjnie oglądamy piękne płaskorzeźby bogato rzeźbione sufity i magiczne mozaiki. Sam palac miał wiele takich samych komnat prawdopodobnie zamieszkalych przez jego zony, prawdopodobnie bo w Maroko domy i pałace są otoczone wielkimi murami i jest tajemnica cos się za nimi dzieje. Najwieksza trakcja był harem (na obrazku) gdzie wokół dużego dziedzińca z fontanną mieściły się dziesiątki mniejszych pokojow, nie wszystki kobiety go zamieszkujące pełniły role kochanek niektóre były po porstu przgarniete gdy zmarł ich malzonek-sponsor i Zycie w haremie zapewnialo im po prostu dach na glowa i wyżywienie.
Same miasto w sumie niczym nas nie zachwyciło, IMHO Fesianie nie bez powodu uważają że ich miasto jest ukoronowaniem Maroko, zgadzam się znimi w pełni, Marakeszowi daleko do Fesu.


 



Podstrona zostala odwiedzona 5976 razy od 27goWrześnia 2009