Fotoreportaż z wyprawy do Las Vegas w USA Nevada – miasto 1000 neonów.
Fotografie i opis - Sławomir Orłowski 2005
|
Lądujemy w środku pustyni w Las Vegas, niestety 5h po czasie. Jest 23.10
gdy w pospiechu opuszczamy ultranowoczesne i piękne lotnisko (JFK to
gigantyczny relikt przeszłości w porównaniu).
Wieczór zaiste ciepły 43C zarówno w cieniu jak i w słońcu. Spodziewaliśmy
się, ze będzie ciepło ale nie ze aż tak. Mamy na to miasto czas do jutra do
15-tej, wiec szybko wypożyczamy samochód z mega-wypożyczalni i udajemy się na
zwiedzanie. Przed nami hotel New York – New York. Newyorkers zauważą, że
wybrano the-best-of-New York i zgrupowano to na kilku hektarach, wiec mamy i
Chrysler Building , Brooklyn Bridge jak i ESB. Bardziej widowiskowe niż sam
NYC i do tego pięknie oświetlone. Niestety w miniaturze zaledwie 40 pięter.
|
|
Las Vegas to miasto jedyne w swoim rodzaju, wszędzie na świecie buduje się
hotele blisko turystycznych atrakcji w Las Vegas nie ma żadnych
turystycznych atrakcji (no może poza nieziemskim upałem), tu atrakcja są
właśnie hotele. Największe na świecie. Przed nami Excalibur hotel w
kształcie zamku.
|
|
Zwiedzamy miasto na pieszo, nie ma parkingów przy Strip-ie tak popularnie
nazywa się główna ulice w Las Vegas przy której są ulokowane wszystkie
ważniejsze hotele. Pol godziny drogi i docieramy do classy Monte Carlo.
|
|
Jeśli tryskająca na kilkadziesiąt metrów w górę fontanna i 1ha jezioro na
środku pustyni nie są definicja dekadencji to nie wiem co nią jest. Co 15
minut kolejny program (muzyka, światło) obejrzeliśmy 4-ry pod rząd, zanim
nam się znudziło. Przed państwem Belagio, totalny odjazd.
|
|
W USA się mówi że Las Vegas powstało po to aby amerykanie nie musieli
zwiedzać świata, tu świat przyjechał do nich wiec jest hotel Paris z
najsłynniejszymi landmarkami Paryża, jest oczywiście miniaturowa (150m)
wieża Eiffla, obok Wenecja niestety nie zdążyliśmy do niej zawitać, sa
piramidy i Luxor, bo LasVegas okazało się miastem które jednak śpi o 3.30 ku
naszej zgrozie wyłączono oświetlenie, udaliśmy się wiec na nocleg
szczególnie ze poranki tu :zimne, temperatura spadla do 35C.
|
|
Upal nie do zniesienia, nasze ostanie 6h i musimy po południu wyruszyć na
nocleg do Grand Canzon-u oddalonego o 750km. Przed nami raz jeszcze New
York – New York.
|
|
Kolejne ujecie na Nowy Jork w Las Vegas.
|
|
Turystki spoglądają na najszersza ulice w USA, 8 pasów, na jedna stronę !
Strip w godzinach dziennych jest opustoszały, o tej porze wszyscy tu śpią a
jest 12 w południe !
|
|
Pobyt w Vegas bez wejścia do kasyna byłby jak wizyta w Rzymie bez widzenia u
papieża, odwiedzamy wiec New York, okazuje się ze dziecią wstęp wzbroniony,
robienie zdjęć w kasynie zabronione. Obmyślamy fortel. Działa: uświadamiamy
panów z ochrony ze jesteśmy biednymi farmerami z dalekiej Polski i po raz
pierwszy w życiu jesteśmy w kasynie. Są tak osłupiali że pozwalają rodzinie
farmerów rozstawić na środku kasyna duży profesjonalny statyw Gitzo i zrobić
rodzinne zdjęcie. Kusimy szczęście sadzamy dzieci do automatów, po 50
quarterce zostajemy grzecznie ale stanowczo wyproszeni, i tak czas na nas a
quorterki przydadza sie do parkometrów.
|
|
Nie to nie jest Nowy York , Las Vegas tez ma oczywiście swoja Skatule
wolności, a jakże !
|
|
Bajkowy hotel Excalibur reklamuje się jako hotel przyjazny rodzina z małymi
dziećmi, nie zostajemy jednak wpuszczenie na sale kasyna, po raz kolejny
okazuje się ze nie można ufać reklamom.
|
|
Jesteśmy wygrzani za wszystkie czasy, Az ciężko uwierzyć ze to najszybciej
rosnące miasto w USA (5000 nowych mieszkańców co miesiąc). Cóż jest tu
więcej miejsc pracy niż gdziekolwiek indziej, a człowiek dla kasy zrobi
wszystko nawet pobuduje się na środku pustyni otoczonej górami. Opuszczamy
Las Vegas, ostatni rzut oka na te jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne,
bajecznie kolorowe miasto.
|
|