Turystyka-podróże - fotoreportaż Fotografia krajoznawcza - powrót  Wróc do strony głównej


 


Turystyka-podróże - fotoreportaż z wyprawy do San Francisko, Alkatraz,
USA Kalifornia – gorskie miasto nad Pacyfikiem.

Fotografie i opis - Sławomir Orłowski 2005


Widok z 34 pietra hotelu St. Francis na San Francisko czy w przekładzie z angielskiego/hiszpańskiego widok Św. Franciszka na Św. Franciszka. Czyżby OBE ?



San Francisko ma niewysoką jak na tutejsze standardy budownicze zabudowę. Nie wiele budynków przekracza 30 pięter, wynika to z położenia miasta na połączeniu 2 płyt tektonicznych, mieszkańcy wciąż jeszcze pamiętają wydarzenia roku 1906 roku.



Wizytówka Frisco (pod taka pieszczotliwa nazwa jest ono znane w USA) czyli cable cars. Jako ze kąty dróg dochodzą do 20stopni i więcej, normalny tramwaj nie miałby szans, wiec na potrzeby tego wyjątkowego miasta zaadaptowano rodzaj kolejki górskiej; której linę która ja wciąga do góry, ma u dołu w ulicy. Oryginalny wagon z lat 40tych, w środku widnieją dziesiątki podpisów znanych postaci kina amerykańskiego z lat 50tych i 60tych.



Niełatwe jest życie matki w San Francisko, dzięki unikatowemu położeniu miasto ma wyjątkowo niską liczbę grubasów na km kwadratowy i wyjątkowo nowy tabor samochodowy, cóż poniżej 3l nie podjedzie pod taka gore...



Zapierający dech w piesiach widok na rozpościerające się przed nami miasto z najwyższego punktu w mieście, przed nami zjazd jak na kolejce górskiej, zapinamy pasy i jazda.



Lombard St. Czyli najsłynniejsza ulica Frisko, tu miejscowi maja ultimate test na prawo jazdy a turyści wrażenia jak na kolejce górskiej, dodatkowo rozpościera się przed nimi piękny widok na miasto i ocean, którego ani kierowca ani przerażeni pasażerowie nie mają czasu podziwiać :(



Jeden z landarkow miasta czyli “Palace of Fine Arts”, miejsce spotkań zakochanych, pod kolumnami artyści szukają natchnienia bądź wylewają swoje rozterki na płótno które potem sprzedają jako conterporary art.



Pobłyskująca w rzadkim tu słońcu (typowa pogoda to mgła) kopula City Hall czy po naszemu ratusz. Tu znajdują się władze miasta. Frisco ma niesamowity mikroklimat w zatoce zimne prądy oceaniczne powodują niemalże wieczna mgle i rzadko nawet latem temperatury przekraczają 20pare stopni. Naście mil w głąb lądu i mamy 35-40C.



Obowiązkowe miejsce do „zaliczenia” we Frisco czyli Pier41, tu zadomowiła się niegdyś kolonia fok, uchwala rady miasta gdy stały się landmarkiem pozwolono im zostać i dostarczono pływające zacumowane pomosty. Cos jak nasze gołębie z ta różnicą że kwiczą głośno i pachną mocno „inaczej”. Atrakcja jest na tyle intensywna że udajemy się szybko na nieco mniej znany sąsiadujący Pier39.



Chłodny powiew Pacyfiku, szum miasta w oddali widok na Golden Gate z lewej, na północ widok na Alcatraz, jeden z moich ulubionych miejsc we Frisco.



Za 22$ na twarz boardujemy się na prom udający się na wyspę mieszcząca Alcatraz, słynnego niegdyś z dyscypliny wiezienia. Po wielkiej ucieczce zostało ono zamknięte, „mieszkańcy przeniesieni do innych „hoteli”. Po kilkudziesięciu latach niszczenia gdy sława Alcatraz została ugruntowana w dużej mierze dzięki Hollywood otworzono je znów, tym razem dla niesfornych turystów :)



Alcatraz – ostatnie minuty na promie, taki oto ostatni widok wolności miało tysiące skazańców zaczym postawili nogę na wyspie.


YNP013.jpg

Tabliczka na dokującej skale pozbawiająca złudzeń gdzie się znajdujemy.



Ku mojej niekłamanej radości można robić zdjęcia ze statywu, tu nie podjąłbym się dyskusji z obsługa „atrakcji turystycznej” za duże ryzyko mogliby wezwać wordena.



A to sama ona, cela z której dokonano Wielkiej Ucieczki, dziurę znudzony „ wczasami wczasowicz” wykonał łyżką stołową. Musiała to być solidna amerykańskiej produkcji łyżka, dzisiaj dostepne made in china złamałyby się na pierwszej powłoce farby.



Opuszczamy chłodne górskie położone nad oceanem Frisko, wyjeżdżamy 3-cim największym ale na pewno już najsłynniejszym mostem linowym w USA Golden Gate. Jesteśmy jedni z 3.4mln którzy przejada nim w tym miesiącu. Ciekawe ze most oddany w 1937 roku miał 6 pasów, a dziś oddawane mosty w naszych miastach żadko maja 4 pasy. Dodam ze Frisco jest niewiele większe od Poznania.



Już jestesmy z drugiej strony zatoki, niestety mimo ze to nasza druga wizyta na przestrzeni kilku lat we Frisko, mgła się wciąż unosi. Wysokie na 218 m przęsła i prawie metrowej grubości liny robią wrażenie, na niektórych tak duże ze decydują się skoczyć aby ochlonąc w zimnych wodach Pacyfiku.



Jesteśmy pod San Francisco, jedna z uczelni należąca do elitarnej grupy Ivy league, czyli Berkley University. Budynek psychologii.


 
Reportaz ukazal sie w Gazecie Wyborczej 2008-09-16


Podstrona zostala odwiedzona 3698 razy od 3goPazdziernika 2008