Turystyka-podróże - fotoreportaż Fotografia krajoznawcza - powrót  Wróc do strony głównej


^M ^M ^M
 


Fotoreportaż - East Coast USA - Top analog vs top digital

Fotografie i opis - Sławomir Orłowski 2014


Gdyby ktoś w 2000 roku powiedział mi ze będę już w niedalekiej przyszłości rozważał zakup archaicznych technologii lamp, gramofonów czy R2R kazałbym mu zmienić lekarza.   Przełomowe wydarzenie nastąpiło w maju 2001 gdy na wystawie HE w NYC miałem przyjemność posłuchać monobloków lampowych Lamm 50W na kanał napędzających Grand Utopie Focala. Skwitowanie tego najlepszym dźwiękiem wystawy, jest niedopowiedzeniem, najlepsze konstrukcje tranzystorowe obecne na wystawie bez względu na cenę w porównaniu grały szkliscie, konturowo, bez zycia, niemuzykalnie, brakowało im tego czego nieuchwytnego co powodowało ze było to świetne hi-fi ale nigdy wydarzenie muzyczne. Stare nawyki umierają powoli wiec zanim w moim domostwie pojawił się pierwszy preamp lampowy minęły jeszcze 3 lata. Kolejny przełom to rok 2005 gdy udałem się do audiofilskiej mekki CES w LasVegas jako korespondent zagraniczny. Wystawa CES+The Show to 600 najlepszych wystawców z całego świata, 3 dni to minimum aby ogarnąć to wystawowe monstrum. Odkryłem wtedy Magico zupełnie mi nieznaną wówczas firmę. Bez dwóch zdań były to kolumny wystawy, pomimo że kosztowały ułamek tego co najdroższe kolumny tam prezentowane I były to minimonitory formatu A4 ! Nie one jednak przechyliło czarę goryczy. W jednym z pokojów stał topowy stack Wadii (transport, zegar i DAC) całość 35k$. Przestrzenny, rozdzielczy dźwięk, zdawałoby się ze nie wiele lepiej juz można. Zostaliśmy poproszeni aby pozostać na swoich miejscach, zostanie zmienione źródło reszta konfiguracji bez zmian. Ok. myślę (już wtedy wiedziałem ze średniej klasy (8k$) gramofon będzie nieco lepszy niż top Digital), na scenę wjechał jednak stary szpulowiec Technicsa RS-1500. Modyfikowany z zewnętrznym lampowym Repro z Bottlehead. Pomyslalem men you must be kidding me. Miała być prezentowana tasma 15ips (38cm/s) 3-ciej generacji kopia z mastera. To co stało się dalej, słowa oddać nie są w stanie, dźwięk był po prostu live, potężny nasycony, płynny i rozdzielczy, i jednoczenie dynamiczny głośny i nie męczący. Ta prezentacja zepsuła mi CES już do końca , wszystko od tego momentu już było nie tak , płaskie, syczące, bez życia, kartonowe. Rok minął gdy znów byłem w stanie słuchać z przyjemnością topowych CDP. Ale cały czas nurtowało mnie pytanie czy to brzmiało naprawdę tak dobrze czy może dałem się ponieść sugestią świetne przygotowanego prezentera-showmana. Czas powoli zacierał traumatyczne przeżycie, coraz trudniej było odróżnić wspomnienie wydarzenia od tego co faktycznie zaszło w tym przytulnym pokoiku w Vegas. Cala rewolucja z R2R czyli open reel deckami po swojsku zwanymi szpulowcami zaczela się na początku gdy TapeProject  na nowo po kilkudziesięciu latach nieobecności wskrzesił 2-sciezkowe nagrania 15ips. W pierwszej fazie jako hardware używano Technicsow serii RS1500x oraz Otari 5050 (model 5050 BX-III to jedyny mi znany wciąż produkowany szpulowiec , tylko na zamówienie cena 6000$). Spokoju nie dawał mi TAS i Greg Byron, który spędził 6 lat modyfikując Tascam BR-20 (ostatni semi-pro Tascama), zakończono jego produkcje w 2002 roku. Sprzedaje je pod wdzięczną nazwą United Home Audio UHA-Tascam Phase x gdzie x=1…11. Juz przy początkowych phase został on zauważony przez TAS i dostał pozytywne recenzje , w 2009 Jonathan Valian  z TAS dal mu z małymi zastrzeżeniami tytuł źródła roku (phase 9). Był porównywany z Walker Audio Proscentium  kosztującym 100k$ który przewyższał w wielu aspektach ale nie we wszystkich. Az  w 2012 gdy światło ujrzał Phase 11 został już bezdyskusyjnie okrzyknięty najlepszym źródłem jakie można kupić na Ziemi. Wiec moim celem stało się spotkanie człowieka legendy i posłuchanie UHA-Tascama Phase 11. Do trasy koncertowej dodałem sobie jeszcze dodatkowe viewpointy w postaci wizyty u jednego z największych delearow ultra high-endu w USA (GTT Audio) i posłuchanie topowych YGA oraz najnowszego standardu cyfrowego tzw Double DSD  oraz DXD, oraz odwiedzenie najbardziej ekskluzywnego dealera w NYC Earsnowa gdzie chciałem porównać dźwięk z media servera vs analog na kolumnach Magico.   Zatem w drogę, gładkie ładowanie na JFK (2 linie kolejki i z Dollar Rent na JFK wyjeżdżam w iście amerykańskim stylu 5-metrowym Fordem Fussion) za $40 dziennie. Cena benzyny w USA wzrosła przez ostatnie 15 lat ponad 300% i dziś już kosztuje „horrendalne” 3,5zl/l. Nowy Jork okazał się zakorkowany nawet o 1-szej nad ranem (kiedy oni spia?), dlatego główna arterie wschodniego wybrzeża I-95 na odcinku NYC Philadelphia poszerzają z 6-ciu na 12-pasow. Widok jest piękny szczególnie w nocy, po prostu może samochodów. Nie rozumiem tylko ograniczenia prędkości do 65mph przy takiej ilości pasów. Ale wracając do tematu  UHA ma swoje nową siedzibę 70-km na południe od Washington DC. Wiec czeka mnie miła przejażdżka 500km aż do serca Virginii. Gdy zajechałem na miejsce myślałem ze pomyliłem adres, wokół same wielkie rezydencje jak z Dynastii Caringtonow. Dom Grega (nie ten na zdjeciu) bez żadnego loga firmy. Nasciskam door-bell i dddycham z ulga gdy na progu staje mój gospodarz i zaprasza mnie do środka.



Mój cel to porównanie stockowego Tasama BR-20 (na ebay można kupić za 1000-2000USD) do topowego Phase 11 (17000$-22000$) oraz sprawdzenie czy legenda wytrzyma spotkanie z rzeczywistością. Wzmacniacz to monobloki MBL 9007, kolumny MBL 116F, preamp MBL 6010, okablowanie Tara Labs Zero. Pytam Greg opowiada o modyfikacjach od pierwszego prototypu do dzisiejszego modelu Phase 11 to 6 lat ciągłych zmian i poszukiwań.



W skrócie główne zmiany to nowe głowice, Greg przesłuchał 6 rożnych dziś produkowanych głowic i wybrał najlepiej brzmiącą, okazała się nią ta o najniższej impedancji wyjściowej, wiec konieczne było zbudowanie własnego przedwzmacniacza magnetownowego o wzmocnieniu bagatela 60dB, który jest wbudowany. Bottlehead, deHavilland czy King/Cello stawiają na konstrukcje zewenętrzne repro. Te wymagają jednak prowadzenia długich przewodów od głowicy które działają jak anteny. W UHA Phase 11 są użyte specjalne przewody z super czystego kutego srebra (ważne że są tu super krótkie odcinki) od głowicy do repro G3. Zostały tez wymienione wszystkie transformatory, na większe lepsze. Z oryginalnego Tascama został praktycznie goły transport i wskaźniki UV. Oryginał waży 28kg modyfikowany 35kg. Czy 25% przyrostu masy usprawiedliwia 1000% przyrostu ceny ? Odsłuch zaczęliśmy od Phase 11. Wielka głęboka i bardzo szeroka scena, dźwięk jest potężny ogarniający, bardzo nasycony, ale jednoczenie zwinny i pieruńsko szybki. Swietnie kontrolowany bas, ogrona dynamiki i jednoczesnie słychać może detali. Noga sama wybija rytm, mamy przedsmak wydarzenia muzycznego live. To po prostu wciąga.

Ta róża ma jednak kolce czyli software, jest go coraz więcej ale wciąż ułamek tego co na winylu. Greg ma imponującą taśmotekę paręset tytułów. Po niemalże 2h odsłuchu przełączamy się na stockowego Tascama. Ślepe testy nie maja sensu różnica jest ogromna scena zapadła się z wielkości narodowego do sali gimnastycznej w gimnazjum, nie ma już tego wypełnienia i nasycenia dźwięku, pozostała jednak rozdzielczość szybkość i nieco ucierpiała przejrzystość dźwięku i płynność. Nie niesie on jednak już tej emocji, tej gęstości namacalności tego impaktu. Wiec nie jest to mała różnica. Dźwięk jest taki jak go pamiętałem z CES 2005 wielki solidny gesty porywający a jednocześnie delikatny aksamitny wyrafinowany. Zachowuje to wrażenie w podręcznej pamięci audio-cache, dziękuję Gregowi za gościnę opuszczam słoneczna ciepłą Virginie i udaje się z powrotem do New Jersey prawie 500km na wcale nie zimną północ.



GTT Audio podobnie jak UHA jest usytuowane daleko od głównych szlaków komunikacyjnych w dosłownie wielkim nigdzie. Cóż w tej kategorii cenowej to klient jest zdeterminowany znaleźć sklep i jest gotowy poświęcić sporo czasu, zanim będzie gotów wydać kwoty przekraczające cenę luksusowego auta. Jak w poprzednim przypadku studio mieści się w domu prywatnym,  jest co najmniej 5 pokojów odsłuchowych.  Chce posłuchać najnowszych kolumn YGA. To młoda firma która pojawiła się w 2007 i zbulwersowała wszystkich ogłaszając że YGA Anat to po prostu najlepsze kolumny na ziemi, Kropka.

Są one obok Magico wykonane  z aluminium, dzięki czemu są one niesłychanie sztywne, pozbawione rezonansów wewnetrznych. Na High-End Monachium 2013 w mojej opinii były to najbardziej rozdzielcze kolumny wystawy niekoniecznie najbardziej muzykalne, wiec chciałem postawić te zarzuty firmie i dać możliwość odpowiedzi na nie, podobno najlepszemu dealerowi YGA w USA. Różnica polega na driverach Magico stosuje nanorurki a YGA aluminiowe membrany (trzydziesto gramowa super-sztywna membrana jest uzyskana przez toczenie 7kg litego bloku aluminium). Pierwszy odsłuch to Anat III 68000$ + Integra Sollution 540 za 50000$ oraz okablowanie Kubala Sosna. Dźwięk: niesamowita przejrzystość dźwięku, rozdzielczość (to co słyszałem w Monachium pozostaje bez zmian), czego nie słyszałem i wciąż nie mogłem usłyszeć to więcej ociepła. Dźwięk nie był tak live tak namacalny tak wciągający jak u Grega. Ale na pewno o wiele szybszy, transienty kłuły jak amazońskie pszczoły. Sopran nie tak jedwabisty jak z top analogu. Zmieniamy CD na media Server jako DD  Bryston BDP-1 dzwięk już nie jest tak otwarty, gorsza rozdzielczość, jeszcze zimniej pojawia się szorstkość, płynność przechodzi do historii . Gospodarz zgadza się ze mną media servery nie maja startu do top CDP. Dobry transport wyraźnie góruje nad rozwiązaniami z dyskami.



Adresuje problem zimnej prezentacji z Bill-em gospodarzem, idziemy do pokoju gdzie stoją Anat Sonja 1.3 (te same drivery co w Anat III) tylko bardziej wife friendly zaokrąglona obudowa.

Zupełnie inny pokój, po obu stronach stoją regały z książkami wall-to-wall, gospodarz mówi ze to zakoloruje dźwięk i będzie taki jak lubię. Bo YGA są niesłychanie przezroczyste i nie maja własnego brzmienia a ja oczekuje podkolorowania które nazywam ciepłem. Obiecane dostarczone, IMHO dźwięk przy zachowaniu szybkości przeźroczystości, rozdzielczości jest cieplejszy bardziej analogowy. Źródło to laptop, DAC Luxman DA-06. słuchamy DXD 352,8kHz, brzmi obiecująco, i punkt wieczoru double DSD 5,64Mhz, gospodarz określa to „the Best of Digital”, „niche within niche”. Kilka minut muzyki to plik o wielkosci 1.5GB. Wrażenia ? Dźwięk bardzo przezroczysty, rozdzielczy i jednocześnie płynniejszy niż z DXD, wyraźnie bliżej analogu. Szczęście się do mnie uśmiecha (Greg na pożegnanie puścił mi jeszcze nie dostępna komercyjnie wersie Simela coal train na 15ips), ten sam utwór posiada mój gospodarz Bill na DXD. Z żalem informuje ze analog miał większy impakt, gęściejszy dźwięk przy jednoczesnym morzu szczegółów, bardziej jedwabisty sopran. Szczególnie wyraźnie słychać to przy instrumentach dętych na 15ips one po prostu przeszywają porywają. Kolejna różnica to gdy przy głośnych pasażach gdzie jest dużo instrumentów analog nigdy nie jest przepełniony, skompresowany, muzycy nie wchodzą na siebie, każdy wciąż ma swoje miejsce. Digital miałem wrażenie ze miał lepsza kontrole basu. Reasumujac szkoda, bardzo liczyłem ze DXD nie wspominając o wyraźnie bardziej płynnym zrelaksowanym DSD że zdeklasują a przynajmniej nawiążą wyrównana walkę z taśma, medium drogim niewygodnym, przestarzałym. Oczywiście porównanie nie jest do końca wiarygodne bo inna elektronika inne kolumny inne pomieszczenie nawet stan inny. YGA wyszły obronna ręką, mistrz rozdzielczości szybkości i przeźroczystości, z właściwym źródłem potrafiła być płynne we właściwym pokoju ciepłe ludzkie. Marzenie usłyszeć je z analogiem i lampowym wzmacniaczem.



Ostatni już 3-ci etap mojej odysei to wizyta w Earsnowa , dealer w centrum Manhattanu na 28th street dla wielkomiejskich snobów. Studio mieści się w dużej kamiennicy dosłownie rzut beretem od Brodwaya, odmiana od studiów ulokowanych głęboko w country. Łatwiej trafić tylko ciężko zaparkować, jak ktoś lubi wyzwania polecam parkowanie w NYC w okolicach godz. 12.00-14.00.



Mamy wiec z głośników Magico i Rockpot YGA był jako trzeci ale właśnie wypadł z łaski, źródło cyfrowe to tylko dCS, wzmacniacze to Vivid dla fanów lampy albo Constelation Audio dla tranzystorowców kable to Argentum. Studio mieści się w dużej kamiennicy dosłownie rzut beretem od Brodwaya, odmiana od studiów Zestaw to Magico S5 (wiec entry level dla tej firmy cena wejściowa bez upustu $30.000). W Monachium dokładnie ten model był napędzany Spectralami i byłem rozczarowany, po raz pierwszy Magico nie lśniły nie czarowały tylko dobre hi-fi grały. W Earsnowa są napędzane Viva 36W dobrej lampy za „marne” $44.000. Zródło to CDP dCS Scarlati (około $50.000).

Stare dobre Magico, słyszę to co słyszałem 8 lat temu , magia, dźwięk organiczny, bogaty harmonicznie, wspaniale wypełnienie instrumentów głosów, szybkość rozdzielczość, transienty nieco poniżej poziomu wyznaczonego przez YGA. Ale o wiele bardziej analogowo bardziej muzykalnie, czy bardziej prawdziwie, niekoniecznie, ale dla mnie audio musi czarować, porywać. Scena szeroka ale płytka. Porównanie znów bardzo subiektywne bo inny frontend, inny wzmacniacz. Jedyny pewnik to że Magico mogą zagrać hifi i mogą zagrać magicznie w zależności od amplifikacji. Moja ciekawość wzbudza gramofon nieznanej mi firmy Basis model Signatute 2200 z ramieniem vector4. Cena $10000, w tym studiu nie widziałem nic kosztującego mniej niż $30000.



Wiec pytam co tu robi tak budżetowy gramofon, „it is good enough” uzyskuje odpowiedz. Więcej dealer mówi ze mógłby sprzedawać każdy marke TT jaka by chciał, ale zdecydował się tylko na Basis. Jestem mocno zaintrygowany, proszę o demo. Szacun dla dealera słyszałem o wiele droższe analogi które mnie rozczarowały brakiem muzykalności, jest jeszcze bardziej płynnie jedwabiście bez straty atrybutów dCS, dostajemy więcej za 1/5ta ceny, prawdziwy deal.   Mission accomplish, analog wciąż rządzi, niestety. Niestety bo lubię wygodę, dostępność i o wiele niższe ceny i powszechna dostępność nagrań cyfrowych. Odpowiedzią nie wydaje się ciągłe zwiększanie rozdzielczości bo DXD to juz 382,8KHz nie wspomnę o double DSD a wciąż nie ma tej muzykalności, tego nasycenia kolorów, rozmachu wolności phase 11 który ma prąd podkładu zaledwie 150kHz. Wiec gdzie leży problem ? W naszej naturze która z czułością większą niż najlepsza aparatura pomiarowa wykrywa wszystko co w swojej naturze nie analogowe  i powoduje uczucie zmęczenia zamiast relaksu, przyjemności i porywu ducha.


 
^


Podstrona zostala odwiedzona 1566 razy od 27goGrudnia 2014